Wahałem się czy czy w ogóle komentować ten album... ale się skuszę... niestety.
Pierwsze trzy utwory, które otwierały promocję albumu były genialne. Mam na myśli Black Is The New Yellow, Mercy i Irufushi . Szczególnie ta ostatnia produkcja wróżyła genialny album, który miał konkurować z Phantasmą Leona Boliera. Świetne połączenia progressive'u z upliftem, masakrycznie piękne melodie i świetny wokal Jana Burtona składały się na preview, jakiego nie miał żaden album. Niestety kiedy pojawiły się sample, było już wiadomo, że nie będzie tak kolorowo. Z nowości zachwycił mnie jeden utwór, mianowicie My Enemy. Wokal Julie też nie specjalnie przypadł mi do gustu, ale w tym utworze brzmi nawet konkretnie, choć Dub Mix by się niewątpliwie przydał. Ale co najważniejsze, nuta trzyma genialny klimat, co potwierdził występ A&B w Gdańsku, gdzie panowie Paavo i Tony zaserwowali nam ten utwór, a wtedy tłum oszalał, a ja osobiście dostałem ciarek na plecach

Przepiękna melodia
Album otwiera Slow To Learn. Włączam... mówię sobie "o... genialny bassline, pewnie jeb*ie powerem bo breaku"... a tu... tylko bassline się wyróżnia. Brakuje konkretnego przyje**nia melodią, która powodowała by szybcie bicie serca.
Na uwagę zasługują jeszcze Good Times i Bliss, choć rewelacji nie ma... to takie typowo upliftowe, anjunowe utwory bez żadnej innowacyjnej myśli.
Perfect Day, Empire i Free Love po prostu ssą... z góry do dołu zje**ne utwory.
Ogólnie album nie jest zły, ale spodziewałem się o wiele wiele wiele więcej. Szkoda, że najlepsze utwory znaliśmy dużo wcześniej, bo to spowodowało małe zniesmaczenie po przesłuchaniu "krążka".
01. Slow To Learn feat. Jan Burton - 8/10
02. Empire feat. Jan Burton - 3/10
03. Black Is The New Yellow feat. Anton Sonin 9/10
04. My Enemy feat. Julie Thompson 9,5/10
05. Perfect Day feat. Alyna 2/10
06. Eternal Sequence 5/10
07. Good Times feat. Betsie Larkin 7/10
08. Mercy feat. Jan Burton 10/10
09. Irufushi 10/10
10. Bliss 7/10
11. Free Love feat. Jan Burton 1/10