No wiec i ja coś napisze
Piątek

na teren imprezy weszliśmy około 19

Posłuchaliśmy trochę Skytecha który grał dobrze patrząc po tych kilku numerkach które słyszałem

Później poszliśmy luknąć jak tam w Amfi na Wet Fingers

nuda... wróciliśmy wiec na Filo & Peri i zostali do 21:30. F&P grali również dosyć dobrze:) O 21:30 przeszliśmy na amfi gdzie czekał Szydera nakręcając się na show chłopaków Dada Life... To co zrobili, zagrali było niesamowite. Ich specyficzny styl, kawałki które grali i show jakie przy tym robili - nie do opisania. Zdecydowanie najlepszy set imprezy. Amfiteatr oszalał na te kilka godzin

Jeśli ktoś lubi ich styl nie mógł być zawiedziony. Po tym wydarzeniu stałem się jeszcze większym fanem tego duetu

Po zakończeniu setu Dady wróciłem na parking... pełny energii wbijając na parkiet zawiodłem się słysząc A&B ;] Rozumiem ze taki maja styl, ze promują nowy album który bardzo mi się podoba i jest świetny ale do posłuchania... Na imprezie bardzo słabo wypadli... Mozna było się zanudzić ;] O ile Armin w trakcie Armin Only może sobie pozwolić na godzinkę takiego przymulania tutaj wypadło to bardzo słabo. Po Above rozpoczal sie kolejny pokaz a po nim Megamix z kolesiem w kuli na głowie i zółtym garniturku... ja tak się zakręciłem ze myślałem ze to już Dash Berlin

hehe

No lecz po kilku minutach odszedłem od tego toku myślenia

Po megamixie na scenę wkroczył już prawdziwy Dash Berlin

Zagrał fajnie, dobrze się bawiłem podczas tego setu

W miedzy czasie zaczął padać deszcz... na początku jedynie lekko kropiło lecz 15 min przed końcem jego setu pogoda pokazała na co ja stać... Dosyć przemokłem, w drodze na przystanek zamokłem do reszty... buty cale mokre... do autobusu jeszcze godzina... porażka... odechciało mi się kolejnego dnia. Trzasłem się jak galareta z zimna ;]
Sobota: po wcześniejszym przemoknięciu w sobotę przyodziałem strój plażowy

Krótkie spodenki i japonki na nogach... błagając o ciepło aby nie zamarznąć podczas nocy

cała sobotę spędziłem na parkingu. Na początku trochę nudnawo lecz o 21:45 na scenie pojawił sie Marcel Woods - kolejny Dj na którego czekałem i nie zawiodłem się

Zagrał w swoim stylu, wystarczająco energetycznie jak najbardziej na plus

W czasie setu Marcela natknąłem się pod scena na Bartasa i pobawlilismy już do końca razem z Bartkiem i Labem który znalazł się po jakimś czasie

Po Marcelu nadszedł czas na pokaz Redbull X-Fighters

calkiem fajnie, szkoda tylko ze rampa byla niska i przez to nie mogli pokazać wszystkiego na co ich stać

Cały ich występ mam nagrany pojawi się na moim fejsie pewnie

No i na reszcie moje oczekiwanie dobiegło końca - na scenę wkroczyli chłopacy z W&W! Kolejny genialny set i świetna zabawa

Po W&W luknęliśmy kolejny pokaz po czym poszli odpocząć

Wróciliśmy na set Nica Chagall. Grał dosyć spokojnie lecz fajnie

Można było się pobawić

O 5:00 moja zabawa dobiegła końca i udałem się na spoczynek
Niedziela... budząc się około 11 wstałem ogarnąłem się i lecimy dalej na Afterparty

Wbijając na plaże złapałem Szyderę, wbiliśmy w tłum po czym uderzyli z jego znajomymi na pizze

Po powrocie już bez przerwy bawiliśmy się na plaży

Sety oczywiście nudnawe lecz klimat super

około 17 wyszedłem z plaży aby udać się do kwatery zjeść coś i ruszyć na SMA. Tym sposobem po 20 bylem już w amfi. Oczywiście dalej w stroju plażowym

Tym razem jednak było dużo zimniej... Dje przynudzali wiec po 22 wyszedłem

i tak zakończyła się przygoda z Sunrisem
Przy okazji podziękowania dla Szydery, Bartasa i Laba za zabawę
A na fejsie wrzucę jakieś foto i wideo z wypadu
"Push me And then just lick me
Till I can get my DADA LIFE

!"
----------------------------EDIT----------------------------
Zapomniałem napisać... W sobotę nagłośnienie było zjeba** na całej lini. Bass byl o wiele za mocny, zagłuszał sporo z melodii