Nadszedł czas na ocenę kolejnego albumu. Pod lupę tym razem wezmę niedawno wydany
Eleve11 Sandera van Doorna. Album utrzymany jest w klimatach Progressive House i Trance i zawiera (jak sama nazwa wskazuje) 11 tracków. Czy
Eleve11 jest dobrym albumem? Lepszy niż
Shooting Stars? Zobaczmy
Love Is Darkness to pierwszy utwór, który otwiera przed nami wrota albumu. Udziela się tu Carol Lee, której głos mogę zaliczyć do tych średnich. Oprócz tego track mroczny - bez szału, ale wpada w ucho
6/10Koko to z kolei wesoły kawałek, no i mamy pogwizdywanie
Przyjemnie się go słucha. 7,5/10Believe jest po Koko kolejnym utworem z gatunku Progressive House. Mi niestety nie przypadł do gustu - taki troszkę podchodzący pod hity RMF MAXXX i ESKI
4/10Nano to track jak najbardziej na "+", ode mnie ma siódemkę
7/10Rolling The Dice nie oferuje nam większych doznań. Nawet głos Nadii mnie nie porwał
Tak jak w przypadku Believe - zalatuje tutaj "eskowymi" klimatami. 4/10Beyond Sound (Godskitchen Urban Wave Mix) to też niezbyt ciekawy utwór. Typowy średniak
4,5/10Timezone jest chyba najlepszym kawałkiem na tej płycie. Wspaniały mroczny klimat, vocal do którego się w tym tracku już przyzwyczaiłem. I tak jak to napisał Siveen - trance w tym kawałku to rzeczywiście trance, a nie wplatanie house'u w najmniej spodziewanym momencie
8/10Drink To Get Drunk można określić jako średniak. O ile vocal mi nie przypasował i te organki brzmią dla mnie jak w jakimś disco, reszta ujdzie
5,5/10Who's Wearing the Cap to utwór który można bez wątpienia zaliczyć do House'u. Ba, nawet do Electro House'u - typowe elementy w utworze, które mają podnieść atmosferę na parkiecie (czy gdzie tam chcecie
), ale mnie w ogóle do siebie nie przekonuje. Może dlatego, że nie przepadam za Electro House'm. 4/10Slap My Pitch Up w przeciwieństwie do Who's Wearing the Cap brzmi lepiej, chociaż i tak nie jest to szczyt możliwości
6/10Eagles jest ostatnim utworem na płycie, ale powtórzę to po raz kolejny - nic ciekawego
4/10Podsumowując, album wyszedł naprawdę przeciętnie

Co prawda jest lepszy aniżeli
Shooting Stars, chociaż mało brakowało, a album był by z nim na równi jeśli chodzi o poziom tracków. Przed jakimkolwiek odsłuchem napisałem, że "Tracklista nie rzuca na kolana." oraz "Mam nadzieję, że ten album nie będzie ssał

Oby nie..." - co prawda, to prawda - nie powinienem oceniać albumu, kiedy nie odsłuchałem ani jednego preview. Przyznaję również, że album nie ssie tak jak album TyDi'ego, ale prawdę mówiąc spodziewałem się czegoś lepszego...
Najlepsze tracki na albumie:
Koko,
Nano,
TimezoneOgólna ocena tracków:
5,5/10Moja ocena albumu:
5/10Ew. sorry za błędy językowe