Pomógł: 9 razy Wiek: 23 Dołączył 531 dni temu Posty: 1055 Skąd: Skierniewice
Wysłany: 31-12-2011, 15:35
Po prostu dla niektórych Trance kończy się na upliftingu... Mnie dużo bardziej przeszkadzają te pseudo-killery od W&W czy Ferry Corstena, to nie ma kompletnie NIC wspólnego z transem
Po prostu dla niektórych Trance kończy się na upliftingu...
Nie bez przyczyny, gdyż ma to swoje uzasadnienie z punktu widzenia systematyki muzycznej. Najpierw co to jest obecny progressive - jest to muzyka oparta na klimacie charakterystycznym dla trance, ale już nie brzmieniowo (co jest wynikiem zarówno zapożyczeń jak i wewnętrznej ewolucji). Strukturalnie oparta w dużej mierze na rytmach housowych. To jest mieszanka w której bardzo poważną różnicą od pierwowzoru jest zmiana struktur rytmu oraz charakterystyki niektórych brzmień (szczególnie beatu). Ta struktura jest znacznie bardziej "luźna" niż w typowym trance i tworzy bardzo duże pole do popisu względem tworzenia różnorodnych struktur sekwencji dźwięków etc etc. Flagowy trance (goa, psy, uplift, acid etc etc) ma swoistą, charakterystyczną strukturę sekwencji brzmień, rytmu - inną niż w progressive. Nie każdy lubi rytmikę na której budowany jest progressive, bez względu na klimat i "powiew nowości" tej mieszanki. Trance od zawszę charakteryzował się swoją złożonością, charakterystycznymi brzmieniami oraz rytmiką, budowaną na swoistych, zawiłych szesnastkowych sekwencjach dźwięków oraz klimatem. Pomiędzy progressive, a innymi nurtami muzyki trance mamy bardzo istotne różnice - dla pewnej rzeszy słuchaczy na tyle istotne, że obecny progressive według nich jest np: mieszanką mającą coś wspólnego z trance, jednak nie będącą już nim. Te zagadnienie powinno być w końcu oficjalnie zrewidowane przez specjalistów: "taksonomów, systematyków" muzycznych
Pomógł: 17 razy Wiek: 22 Dołączył 523 dni temu Posty: 1671 Skąd: Warszawa
Wysłany: 31-12-2011, 21:16
Minelauva napisał/a:
Nie napisałem, że słychać house tylko housowy clap - a to chyba jeszcze nie house?
Tak, ale uznalem, ze masz na mysli pojawienie się house jako takiego w audycji. Jesli tylko o clapy to i tak moje zdanie pozostaje takie samo - nie wykorzystany sampel stanowi o duchu tracka, ale sposób jego wykorzystania, bo czasem to po prostu stanowi o kreatywności autora, nie o zmianie gatunku.
Co do tego co odpisałeś Kendziorowi - temat rzeka - można się godzinami o to kłócić - mi osobiście nie przeszkadają ciekawe, idące pod house wstawkim tym bardziej, że trance progressive jest moim ulubionym podgatunkiem. Tobie się może to nie podobać, ale do porozumienia tu nie da się dojść IMO.
Wiek: 17 Dołączył 520 dni temu Posty: 220 Skąd: Lublin
Wysłany: 31-12-2011, 21:34
Skoro kończysz to po co zabierasz głos i krytykujesz? IMO to bez sensu, jednakże z niektórymi twoimi spostrzeżeniami muszę się zgodzić. Nikt już nie puszcza starych dobrych kawałków , o których można było powiedzieć " to był prawdziwy trance"
Pomógł: 9 razy Wiek: 23 Dołączył 531 dni temu Posty: 1055 Skąd: Skierniewice
Wysłany: 01-01-2012, 15:23
Minelauva jest dużo racji w tym co mówisz. Ja na poważnie Trance zacząłem słuchać kilka lat temu, gdy mniej więcej pojawiały się pierwsze kawałki nazywane (badziej lub mniej słusznie) "Pop Trance". Słucham od czasu do czasu starszych produkcji i wiem, o czym mówisz. Różnica polega jednak na tym, że dla mnie "Trance" to nie jest brzmienie. Nie utożsamiam tego z żadną techniką, żadnym bulid-upem - dla mnie jest to pełne pole do manewru i popisu producentów. Trance to dla mnie muzyka klubowa z uczuciem. Jeśli jest podstawa klubowa - nie ważne, czy podchodząca pod Techno czy Progressive, czy na 140 czy 128 BPM, a w raz z tym jakiś motyw, to z czystym sumieniem nazywam to właśnie transem. Dlatego też kawałki, które w tym yearmixie są nietrafione mógłbym policzyć na palcach jednej ręki.
Niestety obecny podział na gatunki w muzyce jest bardzo niejasny, gdyż nie opiera się na jednakowych kryteriach. Nie ma czegoś takiego jak operacyjna jednostka podstawowa na której robimy dalsze działania mające na celu katalogowanie z różnych poziomów definiowania. W biologii na przykład taką jednostką jest gatunek. Poziomami definiowania będą rzędy, podrzędy, rodziny ,rodzaje etc. Brak wyróżnienia jednostki podstawowej powoduje, że ten system klasyfikacji nie odnosi się do logicznych zasad klasyfikacji - jaką stosujemy w wielu innych dziedzinach, gdzie zrobić systematykę jest równie trudno jak w muzyce. W muzyce mamy pojęcia takie jak gatunek (który nie jest dobrze zdefiniowany - on nie jest w ogóle zdefiniowany - nie wiadomo gdzie jest w muzyce poziom gatunku). Podgatunek - właściwie to będzie odmiana. Dalej - błąd kategoryczny - mieszanek międzygatunkowych nie traktuje się w żadnym logicznym podziale opartym na gatunku jako podgatunek - będzie to zawszę niezgodne z definicją gatunku i misz-masz mamy gwarantowany. Hybryda międzygatunkowa to hybryda międzygatunkowa , odmiana to odmiana, gatunek to gatunek. Odmiany mogą się hybrydyzować - obrębie tego samego gatunku. Odmiany różnych gatunków mogą się też hybrydyzować - mamy w tedy hybrydę międzygatunkową, ale nie podgatunek. Takie hybrydy pod wpływem ewolucji wewnętrznej mogą określać w końcu swoje charakterystyczne ramy - w tedy ewentualnie podnosimy cały zbiór do rangi osobnego gatunku. Jeszcze jedna ważna sprawa - mieszańce gatunkowe w żadnym podziale systematycznym nie oznaczają, że pojęcie gatunek traci sens. To tyle odnośnie obecnie stosowanego podziału. Ja jednak nazywając coś "Trance" wole się opierać na rzeczach bardziej wymiernych, takich jak struktura sekwencji, charakterystyka brzmień i porównać przy tym nieco starsze stylistyki. Brak mi pojęcia gdzie jest poziom gatunku w muzyce. Odpowiedź na te pytanie mogą dać jedynie specjalistyczne badania naukowe oparte na matematycznych modelach - są jak najbardziej możliwe do wykonania. Obserwując trance i jego ewolucje myślę, że gatunek jest faktycznie gdzieś niżej. Dużo mówi się o obecnym progressive i ja jeszcze coś dopowiem. W ogóle progressive trance jako odmiana oczywiście istnieje - przykłady to wiele utworów Markusa Shulza, Probspota czy świeżość Omni. Natomiast mamy jeden poważny feler - pojęcie progressive trance się niestety niebezpiecznie rozszerzyło i zaczęto wrzucać do tego worka hybrydy z przytłaczająco wieloma elementami housa, a nawet utwory które prawie niczym się nie różnią od progressive housa. Przecież takie hybrydy stoją tak daleko od uplifting/melodic/anthem czy hard/acid czy goa/psy, że zaliczanie ich do worka trance jest irracjonalne, zwłaszcza, że faktycznie stoją znacznie bliżej house - progressive house, bliżej niż od typowo trance'owych form progressive trance. Skoro chcemy wliczać do worka progressive trance również hybrydy w stylu"trouse", to równie dobrze idąc takim tokiem myślenia wliczmy hands up do worka trance (przecież ten styl bazuje na elementach trance). Gdyby któryś z was podał tutaj utwory hands up'opowe z podpisem "trance" zaraz dostał by po głowie. Dla czego więc niekoniecznie dostanie po głowie zapuszczając hybrydy typu trouse (czyli wiele znanego obecnie progressive trance)? Jedne z wielu wyjaśnień: Armin i obecny ASOT. Dalej tego nie będę tłumaczył. Młody słuchacz rozpoczynający przygodę z trance od obecnego ASOT szybko nabawi się błędnego nazywania rzeczy nie po imieniu - chyba że będzie dociekliwy i zacznie pewne rzeczy samodzielnie weryfikować - o ile w ogóle poczuje taką potrzebę.
Ja na poważnie Trance zacząłem słuchać kilka lat temu, gdy mniej więcej pojawiały się pierwsze kawałki nazywane (badziej lub mniej słusznie) "Pop Trance". Słucham od czasu do czasu starszych produkcji i wiem, o czym mówisz.
Już wcześniej mieliśmy pop-trance, a nazywany w tedy "pseudotrance" - czyli hands up i style bliźniacze, który to notabene ma swoje korzenie w trance jak i jego elementy. Na co swojego czasu burzył się Armin. Moim zdaniem nieco podobnie mamy dziś - kiedy hybrydy typu trouse zaliczamy do progressive trance - bardziej przez to, że robią tak producenci/dj niż przez to, że faktycznie jest zasadność pakowania ich tu gdzie się je pakuje "zwyczajowo". I jeszcze raz podkreślę o co mi chodzi - chodzi mi jedynie o wyraźne hybrydy trousowe, które to mają więcej wspólnego z house niż z trance jako takim. PS: prośba do moderatorów - dyskusja odbiegła od tematu wątku więc możecie przenieść posty do innego wątku.
Wiek: 17 Dołączył 520 dni temu Posty: 220 Skąd: Lublin
Wysłany: 03-01-2012, 20:31
I tak ta dyskusja nic nie zmieni, możesz burzyć się ty, ja i połowa producentów na świecie, ale to się i tak nie zmieni. Tak się przyjęło, a żeby wbijać młodym do łba konkrety i zmienić ich sposób myślenia trochę czasu zejdzie. Sam ostatnio tłumaczyłem kumplowi czym się różni dupstep od D'n'B(około 2h zanim zrozumiał ), więc zdecydowanie się zgadzam że wszystko jest wrzucane do jednego worka.
Pomógł: 17 razy Wiek: 22 Dołączył 523 dni temu Posty: 1671 Skąd: Warszawa
Wysłany: 04-01-2012, 15:41
Minelauva napisał/a:
Już wcześniej mieliśmy pop-trance, a nazywany w tedy "pseudotrance" - czyli hands up i style bliźniacze, który to notabene ma swoje korzenie w trance jak i jego elementy.
Dodam jeszcze, że na Hands-up zwykło się też czasem mówić Commercial Trance.
Pomógł: 9 razy Wiek: 23 Dołączył 531 dni temu Posty: 1055 Skąd: Skierniewice
Wysłany: 04-01-2012, 16:23
Minelauva, przyznam szczerze że twój poziom wypowiedzi jest dla mnie troszkę za wysoki, musiałem kilka razy go przeczytać żeby wszystko ogarnąć Nie będę się więc o nic kłócił bo od razu widać, że mam o tym mniejsze pojęcie.
Spytam tylko - które utwory uważasz za ten "Trouse" (czego ja w ogóle nie uznaje, ten styl nie posiada dla mnie nic charakterystycznego, kojarzy mi się po prostu z brudnym, ale melodycznym housem). Ja widzę sześć pozycji mocno house'owych. Nie można (a przynajmniej według mnie) nie powinno się wychodzić z założenia, że ASOT to audycja czysto transowa. Tak wiem, nazwa, tradycja - spójrzcie jednak na ilość rozlicznych audycji, rozgłośni; naprawdę ciężko jest nie znaleźć niczego dla siebie, dlatego też Armin zaczyna się realizować.
Cytat:
W ogóle progressive trance jako odmiana oczywiście istnieje - przykłady to wiele utworów Markusa Shulza, Probspota czy świeżość Omni. Natomiast mamy jeden poważny feler - pojęcie progressive trance się niestety niebezpiecznie rozszerzyło i zaczęto wrzucać do tego worka hybrydy z przytłaczająco wieloma elementami housa, a nawet utwory które prawie niczym się nie różnią od progressive housa.
Progressive w/w wykonawców ma niewiele wspólnego z pierwowzorem progressive. Na zasadzie - wiele mogło być wokalistek samozwanych DODA, ale gdy faktycznie jakaś DODA odniosła karierę, to przyjmuje się ją za tą pierwszą.
Minelauva napisał/a:
Moim zdaniem nieco podobnie mamy dziś - kiedy hybrydy typu trouse zaliczamy do progressive trance - bardziej przez to, że robią tak producenci/dj niż przez to, że faktycznie jest zasadność pakowania ich tu gdzie się je pakuje "zwyczajowo".
A ja stwierdziłbym dokładnie odwrotnie DJ/producenci jak ognia unikają szufladkowania, robią to dopiero słuchacze i wytwórnie.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum