Spytam tylko - które utwory uważasz za ten "Trouse" (czego ja w ogóle nie uznaje, ten styl nie posiada dla mnie nic charakterystycznego, kojarzy mi się po prostu z brudnym, ale melodycznym housem).
"Trosue" - mam na myśli ogólnie utwory które zwykło się nazywać "progressive trance" podczas gdy stoją blisko progressive house, posiadają wiele jego elementów, gdzie różnica względem tego drugiego polega głównie na tym, że utwór "trouse" przejmuje jakieś elementy trance i ma bardziej rozbudowaną "sekcje klimatyczną". To znaczy pady, reeverby, i inne rzeczy które potęgują "rozmycie" czy też "promieniowanie tła" - czyli wypełnienie przestrzeni, które sprawa, że utwór nabiera "wyniosłości" i pełności. Prościej mówiąc - "klimatyczność" typową dla wielu odmian trance, oraz jego strukturalne dodatki, ale i struktury bazowe z dziedziny progressive house. To wszystko może być w różnych proporcjach. I przykładowo możemy mieć hybrydy które mają tylko bardzo nieliczne cechy proghouse, czy też utwór posiadający wejście i wyjście proghousowe, ale całą kulminacje zdecydowanie trance'ową i takie dzieła możemy siłą wciskać do wora trance, i będzie to w jakimś stopniu uzasadnione. Pisząc jednak hybrydy miałem na myśli zdecydowanie bardziej mieszanki z udziałem tego, co większość słuchaczy (moim zdaniem błędnie) uważa za cechę trance, czyli właśnie "klimatyczność", uczucie etc. - to o czym już wspomniałeś. Pomińmy już częściowo to co pisałem o podziałach i klasyfikacjach, gdyż chce najbardziej zrozumiale przedstawić o co mi się konkretnie rozchodzi.
Teraz różne przykłady tego co określiłem "trouse" (i nie tylko) : 1 Mike Shiver vs. Matias Lehtola - Slacker - hybryda. W kulminacja utworu nieco właśnie ucieka w progressive trance, ale mamy dalej słyszalne elementy bazowe proghousu. 2 Headstrong feat. Shelley Harland - Helpless (Aurosonic Progressive Mix) - ucieka nieco w progressive trance, jednak dalej wiele w nim struktur proghousowych i jego stylistyk. Można mówić o hybrydzie. 3 Sundriver - Dreamer (Estiva Remix) - dla mnie nieco hybrydowo. 4 Audien - People Do Not Change (Audien & Shawn Mitiska Revamp) 5 Soarsweep - Madarika Beach 6 Lessov - Everyone Needs Someone 7 Myon & Shane54 - Vampire (Gareth Emery Remix) I jeszcze bardziej pod progressive house 8 Arnej - Dust In The Wind 9 Playton feat. Deeman - Rain (Original Mix) 10 Mat Zo - Superman 11 Deadmau5 - Clockwork 12 Arty kate - o to jest taki pop-house-progressive. Kończymy na bardziej minimalistycznych przedstawicielach progressive house: Anton Neumark presents Amuse Boosh - Stream (Paronator Mix) Jochem Peterson & Tom Hill - Synth Ethic (Original Mix)
Obecnie wiele słuchaczy trance, a szczególnie świeżo upieczeni słuchacze czegoś np: pokroju ASOT powiedziało by, że utwory 4-8,12 to progressive trance. Część z pewnością by się zagalopowała i nazwała by progressive trance'm 11, 10. Według mnie - tu nie ma mowy o żadnym progressive trance. Co to więc jest? Dla mnie to jest po prostu klimatyczna/melodyczna/epickia linia progressive house, z tego względu, że im cholernie do niego blisko i cholernie daleko od trance bo - trance to charakterystyczna struktura, rytmika, trance to zawiłe kombinacje dźwięków, trance to skomplikowane sekwencje arp. Trance to charakterystyczne dźwięki i ich duża różnorodność, popis dla wyżywających się na syntezatorach, czego znakomity pokaz mamy w Psy. Oczywiście i w ramach trance znajdziemy style bardziej minimalistyczne, łagodniejsze/ostrzejsze, mniej skomplikowane, bardziej melodyczne, mniej melodyczne, bardziej popowe - to normalne. I tak samo myślę o ramach progressive house - może być bardziej minimalistyczny, może być bardziej melodyjny, może być bardziej epicki, może być bardziej popowy - ale to dalej pozostaje liniami progressive house, gdyż posiada jego struktury bazowe.
A teraz jeśli ktoś słuchał zapodane numery mające mniej/więcej z proghouse to zapraszam dla kontrastu przykłady z różnych dziedzin prawowitego trance'u
Astral Projection - Utopia Infected Mushroom - Acid Killer Will Atkinson - Side By Side Czy też bardziej luźnie i melodycznie: Mikael Sjoberg - Purpose Unknown Senses Feat. RTM - Alegra Czy uplift "nowej fali" np: Paul Webster .feat Angelic Amanda - Time (Sean Tyas dub mix)
Gdzie w tym wszystkim jest progressive trance?
Cytat:
Cytat:
W ogóle progressive trance jako odmiana oczywiście istnieje - przykłady to wiele utworów Markusa Shulza, Probspota czy świeżość Omni.
Progressive w/w wykonawców ma niewiele wspólnego z pierwowzorem progressive. Na zasadzie - wiele mogło być wokalistek samozwanych DODA, ale gdy faktycznie jakaś DODA odniosła karierę, to przyjmuje się ją za tą pierwszą.
Już "pierwsze fale progressive trance" to była ogromna różnorodność. A problem housa w progressive trance to żadna nowość. Wymieniając przykłady artystów wyraziłem się szalenie nieprecyzyjnie, tak, że faktycznie nie wiadomo o co tu chodzi. Pisząc "wiele utworów" też popełniłem błąd, bo te wiele utworów Markusa, biorąc pod uwagę jego nowe numery to wcale nie tak wiele. Taka pamięciowa klapa. Progressive Markusa to np:
Markus Schulz Presents Elevation - Clear Blue Markus Schulz - You Wont See Me Cry Markus Shulz - Ice Beach Markus Schulz feat. Carrie Skipper - Never Be The Same (club mix)
Od Probspota to np: Blueberry Od Omni to np: remix Miami Vibe.
Te przykłady są dla mnie w przybliżeniu typową bardziej współczesną odmianą progressive trance, które mają pewne nawiązanie do jakiś wczesnych jego podwalin (tu raczej mowa o rzeczach które trudno obrać w słowa). Cały obręb "progressive trance" to dla mnie po prostu jego łagodne formy, spokojniejsze, najczęściej znacznie mniej skomplikowane. Mogą być bardziej mroczne czy bardziej melodyczne. I z miejsca bym wydzielił grupy z wyraźnie wyodrębnionym leadem, czy też słabo wyodrębnionym lub jego brakiem. Oraz takie w których motywy budowane są głównie na padach. Również te, które mają bardziej złożoną linie basu z dawką górnych/średnich częstotliwości, nieco podobną do tych z upliftingu. Natomiast cała reszta obecnie produkowanego "progressive trance" to albo jakieś nowe eksperymenty które ciężko jednoznacznie zaszufladkować, albo (i właśnie - chyba najczęściej)- mieszańce z proghouse w różnych proporcjach. Część z nich na siłę można by było wcisnąć do trance. Część pozostawić jako po prostu hybryda, a całą resztę bliższą proghousowi nazwać po najbardziej adekwatnym dla nich imieniu - melodyczne/epickie odmiany progres housu. Mam nadzieje, po tym co napisałem lepiej będzie szło zrozumieć o co mi chodzi.
Cytat:
Nie można (a przynajmniej według mnie) nie powinno się wychodzić z założenia, że ASOT to audycja czysto transowa. Tak wiem, nazwa, tradycja - spójrzcie jednak na ilość rozlicznych audycji, rozgłośni; naprawdę ciężko jest nie znaleźć niczego dla siebie, dlatego też Armin zaczyna się realizować.
Nazwa i tradycja - tu już pojawiają się problemy. Oczywiście nie chodzi o to, czy to co leci w ASOT się podoba czy nie. Problem jednak tkwi w tym, że: 1 - A State Of Trance jest nazwą mylącą, i ten kto zaczyna przygodę z trance zacznie nazywać rzeczy nie po imieniu (o tym już wspominałem). Dodatkowo zapoznanie się z klasycznymi brzmieniami często nie jest mu po drodze, co również wzmaga problem "progressive trance-house". 2 - "Bardziej doświadczeni" słuchacze A State Of Trance często przyzwyczajają się do tego co tam leci i nazywają to tak, jak nazywa to większość, gdyż na przykład nie czują potrzeby szufladkowania czegokolwiek, i nie weryfikują tego co ogólnie się "powiada".
Cytat:
A ja stwierdziłbym dokładnie odwrotnie DJ/producenci jak ognia unikają szufladkowania, robią to dopiero słuchacze i wytwórnie.
Na pewno masz w tym dużo racji.
Teraz ogromna masa ludzi na progghousowe bardziej melodyczne numerki z klimatem mówi progressive trance. To jest masowo powielane. To już tradycja, tylko nie mająca racjonalnego uzasadnienia. Z pewnością też skutek tego co puszcza/produkuje Armin i inni popularni DJ. I gdyby nie ogrom skali, popularności takich utworów - bym sobie nawet nie zawracał tym głowy.
Wracając do wad podziału chciałem jeszcze napisać o Vocal Trance (na którego przystało często mówić podgatunek trance) - czyli jeden z największych blullshitów w tej materii. Uplifting z wokalem to uplifting, progressive trance z wokalem to progressive trance. Psy z wokalem to psy - tu zdarzało mi się usłyszeć nawet wokal Kasi Lesing
Pomógł: 17 razy Wiek: 22 Dołączył 523 dni temu Posty: 1671 Skąd: Warszawa
Wysłany: 07-01-2012, 00:40
Minelauva napisał/a:
Wracając do wad podziału chciałem jeszcze napisać o Vocal Trance (na którego przystało często mówić podgatunek trance) - czyli jeden z największych blullshitów w tej materii.
Dla mnie Vocal Trance to jest tylko tag na soundcloudach, mix cloudach, lastach i tak dalej. Bo tak jak mówiłeś - budujemy kawałek upliftowy, mamy skończony, słuchamy bassline i nagle się okazuje, że jakiś wokal nam pod niego pasuje, wciskamy go i co, jednym posunięciem zmieniliśmy całą przynależność gatunkową? Bzdura totalna, VT można nazwać sobie niezobowiązująco kawałek określając jego zawartość, ale nie twierdzić potem, że my z gatunków to słuchamy vocal trance.
Minelauva napisał/a:
Psy z wokalem to psy - tu zdarzało mi się usłyszeć nawet wokal Kasi Lesing
Haha, ja też, Once in a life chyba i feel what you feel.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum