Czas na nieco lżejsze brzmienia. Recenzja będzie dosyć krótka, bo styl albumu jest charakterystyczny - lekki, przyjemny, leżący jednak bliżej Acoustic/Pop niż Trance. Nie jestem znawcą takich klimatów i jedyne, co mógłbym wam napisać o technicznych kwestiach tego gatunku to moje domysły i wymysły; wyjątek zrobiłem dla albumu Shaha, ale tam sytuacja była inna - zresztą, o moim niewielkim pojęciu w takich rytmach możecie tam właśnie przeczytać. Dla formalności napiszę jeszcze, że dziś mowa o albumie Josha Gabriela pod pseudo artystycznym Winter Kills. Co ciekawe, album... nie ma tytułu - tytułem jest jednocześnie pseudonim artystyczny, pod którym oprócz Josha kryje się Meredith Call.
Jak wspominałem, krążek ten ma niewiele wspólnego ze standardowym, znanym wam Trance. Klubowy bit zastąpiła lżejsza perkusja, wsparta uwydatnioną gitarą basową - a wszystko to w wolniejszym tempie i stylizowanej oprawie dźwiękowej. Od razu przyznaję, że za sam fakt szlifu materiału, album dostaje na wstępie dwa punkciki. Dźwięki są łagodne, zróżnicowane i przede wszystkim dopracowane. Nie mając pojęcia nawet zielonego o tym stylu da się wyczuć, że w te produkcje zostało włożone dużo ciężkiej pracy. Nie rozpisując się też na utwory, rzecz o wokalu - niewątpliwie pasujący, nie zawsze jednak zdaje egzamin (Hot as Fades); innym razem potrafi z kolei sporo nadrobić (The Chauffeur). Jako megaloman melodycznej muzyki Trance postanowiłem jednak podzielić materiał z płyty na ten słabszy i lepszy - z góry jednak ostrzegam, iż w tym wypadku jest to mocno subiektywna opinia. Polecam najpierw samemu odsłuchać zrobić coś podobnego wedle własnego "widzimisię" - bo utwory są naprawę zróżnicowane i każdy może znaleźć coś dla siebie. A więc...
Najbardziej udanymi tworami Josha i Meredith ogłaszam dobrze znane słuchaczom A State of Trance "Deep Down", a także "The Chauffeur" oraz "Like a Stone", czyli numery 6-8. Ten pierwszy znany jest chyba nam wszystkim... niesamowity mroczny klimat, bardzo dobry wokal, uczta dla uszu. The Chauffeur zabił mnie swoim podobieństwem do "Paradise Circus" od Massive Attack - bardzo spokojny, z wkręcającą melodią i po raz kolejny udanym śpiewem. Like A Stone przypomina mi z kolei niezapomniany klasyk "Beautiful Things", za sprawą baseline zbudowanego głównie z dźwięku gitary basowej i charakterystycznego bitu, który świetnie sprawdza się w głośnikach samochodu podczas beztroskiej podróży. Godne uwagi jest też "Falling Black" - nic wybitnego, jest po prostu bardzo przyjemny za sprawą melodii. Płytę kończą też dwa dobre utwory "Oklahoma Town" i "Ichabod" - charakterystyczne, bo już w pełni akustyczne. Uwagę zwróciłbym głównie na ten pierwszy, dzięki dobremu motywowi i doskonale dobranym brzmieniom, chwaląc tu także małe solo pianina na koniec.
Reszta nie pojawi się już w moim głośnikach. Ani "Tommorow", które miało duży potencjał, ale zniszczyła go nuda, wiejąca od tego na kilometr; ani bardziej klubowe "Hot As Fades", w którym nie odnajduję nic wartego uwagi. Ciekawych brzmień dostarczają "Waiting" i "Sweet Old Sounds", winą za moją złą opinię obarczyłbym więc motywy i wokale, które w tych wypadkach nie porywają. Nawet brzmiący podobnie do "Like A Stone", utwór "My Friend" oraz mocniejsze "I'll Stand By You" i "Forward Facing" bez przyjemnej podstawy, którą chwaliłem we wcześniejszych propozycjach, po prostu nie dają rady.
Jak wprawni w kalkulacjach zauważyli, przeważają oceny negatywne - mimo to ja album oceniam bardzo dobrze. Jest łatwy w odbiorze, lekki niczym piórko i jedyne, co trzeba zrobić, to dać unieść się tym melodiom i wokalom (które niestety nie zawsze potrafią podołać - to już jednak kwestia gustu). Jest tu coś z Chilloutu, jest też coś z muzyki klubowej. Naprawdę bardzo ciekawy materiał, obok którego nie można przejść obojętnie. Nie można też porównywać go do standardowych, głównie Armadowych wydawnictw płytowych - po odsłuchu sami będziecie wiedzieli, dlaczego. Ja jednak doceniam pracę wykonaną przez Josha & Meredith (głównie w niesamowitych nieraz aranżacjach) i duet ten dostaje u mnie całkiem wysoką notę. Najlepsze utwory: Deep Down, Oklahoma Town, The Chauffeur Ocena: 8 Miejsce w zestawieniu 2011: ? |