Jak dla mnie było średnio. Klaudia nie podobała mi się sam kontakt z publiką fajny , pierwsze minuty seta też obiecujące ale później zamuliła jakimś techno. Funkagenda tylko dobrze, był humor była energia, fajne wokale ale czegoś brakowało no i jednak momentami strasznie zamulał. Eddie jak to on, świetnie technicznie , wulkan energii i masa świetnych kawałków. Tylko chyba trochę przekombinował bo miałem wrażenie że za dużo tego wszystkiego było w jego secie (Brawo za Brute). Miller też dobrze , same petadry wśród których brakowało mi jednak trochę melodii. A i jego BAMM czy jak to tam ma tak jak myślałem nawet na evencie mi się nie podobało. Ben Gold to mistrz wieczoru nie miałem względem niego żadnych oczekiwań a tu najlepszy set wieczoru. Może trochę zamulił z dwa razy trancem a'la garuda ale tak to było mocno energetycznie i co ważne melodyjnie ( choć też małymi momentami ). No i zagrał Run To You w remiksie Orjana przy którym latałem jak głupi. Skytech typowy pędzący mocny coldharbour gdybym miał siły to bym się bawił a tak to zmyłem się w połowie seta. Jednak mimo że muzycznie całkiem nieźle ogólne wrażenia średnie , ale to chyba wynika z ludzi którzy tam byli. Większość znała chyba tylko Eddiego i czekała tylko na pier******* . No i do tego wszędzie zostawili syf gdy po 5 poszedłem do toalety wyglądało to jak jakiś... no właśnie nie wiadomo jak. O drechach którzy szukają tylko zaczepki w takich miejscach nie będe się rozpisywał. A i jeszcze co do sceny po jakiego grzyba robić obrotową ( choć ładnie się prezentowała) skoro i tak przez 90% czasu była zwrócona na jedną trybunę. Mimo wszystko nie żałuję.