No i jest długo przez wielu wyczekiwany album Ferrego. Ja od czasów usłyszenia Feel It wiedziałem że będzie to bardziej klubowy materiał więc nie miałem zbyt wysoko zawieszonej poprzeczki mimo to jest pare perełek.
1
.A Day Without a Rain - to piękny płynący progressive trance ze cudnym wokalem od Pani Lawson. Brakuję mi dzisiaj wokali z takim klimatem. Kapitalna produkcja na otwarcie albumu

4.5/5
2.
Feel It - Dobrze wszystkim znany parkietowy zabójca. Ale chyba tylko na parkiet się nadaje. Jakoś nigdy za tym nie przepadałem , zwykły progressive house z trancowym leadem i beznadziejnymi okrzykami. 2.5/5
3.
Ain't No Stoppin' - elektro house od Ferrego? Zdecydowanie to nie dla mnie. Co Ben ma bardzo fajny wokal i w tracku jest masa energi. Ale nie kręca mnie takie klimaty, choć pewnie w statystycznym polskim klubie bym nawet wstał z loży

1.5/5.
4.
Don't Be Afraid - kolejny progressive house bleee. Nie podoba mi się chociaż tak jak poprzednik buja. 1.5/5.
5.
Not Coming Down - No tutaj już jest ciekawiej czuć trancowy corstenowski touch

Wokal Larkin w breakdownie wraz z pianinem powala , mega romantyczny i piękny moment na tym albumie zdominowanym przez pierdy. Jednak czegoś brakuję , chyba głównie chodzi mi tu o lead który jest jakiś taki zwykły dobry ale Ferry mógł zrobić z tego kawałka na prawdę coś pięknego. Wokal i break na 5/5 reszta 3.5/5 co daje 4.25/5.
6.
Brute - kawałek prosty jak budowa cepa , ale sam na własnej skórze doświadczyłem jak niszczy na evencie wśród tłumu ludzi. Jakoś jak już mineły te emocje związane z tym że Ferry robi kawałek z Arminem , podoba mi się on coraz bardziej. 4.25/5
7.
Live Forever - do wejście głównego motywu wraz z wokalem nie jest źle taki typowy tune przy użyciu wokalu Aruny

. Ale ten główny motyw wraz z wokalem brzmi tak tandetnie i tak wiejsko że... 1/5 plus znak jakości radia sreska.
8.
Let You Go - No tu to już mamy pop kojarzący mi się z Madonną. Nie dla mnie 1/5.
9.
Check It Out - Gdyby nie wokal to mamy naprawdę fajny big roomowy progres do poskakania na jakimś letnim festiwalu. Za wersje bez rapu 3.5/5 ale tutaj mamy rap więc ostatecznie 2.5/5.
10.
Love Will - kawałek słaby chociaż wokal i breakbeatowa wstawka podobają mi się. Jednak jako całość nie daję rady jak dla mnie. 1.5/5.
11.
In Your Eyes - Kolejny pop. Uwielbiam Jes ale ten kawałek jest tak przesłodzony że brzmi jak Britney Spears... Taka pioseneczka dla słodkich nastolatek 1/5.
12.
Walk On Air - Kolejna propozycja do gorącej 20stki radia sreska. Ja nie wiem czy Ferrego naprawdę cieszy tworzenie takich gówien. 1/5.
13.
Take Me - Co tu dużo mówić , prawdziwy powrót do przeszłości. Utwór trzyma poziom od samego początku masa energi wraz ze świetnym basslinem , pózniej bardzo tajemniczy break który jest bardzo długi ale co pozwala budować napięcie. w pewnym momencie człowiek myśli że już nic się tutaj nie wydarzy a n nagle wyjście z breaku i ....
MINDBLOWING!!! Tak oldschoolowego leadu to już dawno nie słyszałem CUDOWNY moment. Stary piękny trancy przy którym tylko zamknąć oczy rozmażyć się i wznieść ręce do góry. Najlepsza produkcja na albumie i jedna z najlepszych produkcji trancowych od kilkunastu miesięcy. 5/5.
14.
WKND - kawałek tytułowy to nic specjalnego. Ale mimo wszystko ma w sobie bardzo fajną pozytywną energie. 2.5/5.
Weekend Ferrego jest albumem strasznie nierówny są tu utwory w których czuć starego Corstena ale i są takie którymi podąża z nurtem robienia bigroomowych numerów dla mas. Oczekiwania miałem małe ale i tak się zawiodłem.Album słaby i do poprzedniego albumu startu nie ma. Ocena 2.4/5