No i przychodzę ze swoją recenzją
Thoughts Become Things II to kontynuacja pierwszej części
TBT (tutaj recenzja
CLICK). W tej części mamy do czynienia z dźwiękami znacznie mocniejszymi (jak to
wojtazz trafnie określił - bigroomowymi dźwiękami

).
Gypsy Room to pierwszy kawałek otwierający album. Ten klimat za każdym razem mnie rozwala od wewnątrz - początek utworu jest idealny, a breakdown jest wprost przegenialny - potrafi wzruszyć

Jedyne co mi się zbytnio nie podoba to ten kick, który leci od 2:32 - brzmi niezbyt przyjemnie, tak jakby był "zmiażdzony"

Nie pasuje do lekkiego klimatu, ale mogę to przeboleć, bo reszta robi OGROMNE wrażenie.
Red Star z tego co widzę nie ma zbyt wielu pozytywnych komentarzy - większość neutrali. Z kolei mnie znowu oczarował. Niesamowite. Te dźwięki, które dla niektórych są denerwujące w ogóle mi nie przeszkadzają, a wręcz je uwielbiam

Może utwór jest troszkę monotonny, ale nie zważam na to, kiedy dobrze się przy tym bawię - a bawię się przy tym cały czas

Czas na
Sleepwalkers. Robił on furorę podczas pierwszych odsłuchów, jednak teraz motyw helikoptera trochę się przejadł przez co
Sleepwalkers również. Jedyne co jeszcze w tym tracku mi się nie znudziło to to załamanie (5:00 - 6:00) - super moment
I'm Where It Went Wrong już tak nie porywa, ale przyjemnie się słucha.
Sinners to produkcja szybka jak na Dakotę, w porównaniu do tych ze 126-128 uderzeniami na minutę (
Sinners ma 135 BPM). Jednak wydaje mi się, że szybsze tempo dodało jej energii, a przy wolniejszym moim zdaniem mogłaby się troszkę zatrzeć (tak jak w remixach). Track można okreśłić jako parkiet killer. Spodobał mi się już od pierwszego odsłuchu
Terrace 5 a.m. również zasługuje na pochwały. Troszkę mi przypomina
Harmony Will Kick You In The Ass od LNG

Może przez to początkowe brzmienie.
Katowice to również utwór w którym zakochałem się od pierwszego odsłuchu

Mimo tych trzech zapętlonych dźwięków nie narzekam - moim zdaniem najważniejszą rolę w tym utworze gra "porwanie" słuchacza - ja należę do tych porwanych

Na parkiecie robi furorę i aż chce się skakać
Tears z każdym kolejnym odsłuchem coraz bardziej mi się wkręca, chociaż na początku nie byłem do niego zbytnio przekonany.
Suggestion No. 5 to jednym słowem bajka. Klimat zupełnie inny niż w pozostałych trackach, ale jakże magiczny

Taka chwilowa przerwa od bigroomowych dźwięków.
In A Green Valley wkręciło mi się po paru odsłuchach. Pozytywnie kręci.
Miami to kolejny utwór, na który niektórzy narzekają ze względu na monotonię (zwłaszcza na tą z początku utworu). Ja nie narzekam

Późniejszy motyw ma swój urok.
Cape Town to jeden z mniej zadowalających utworów na tej płycie. Nie jest zły, ale porywający także nie. Typowy średniak.
Saints już to naprawia - powracają donośne dźwięki podobne trochę do tych w
Red Star - jak już wspominałem lubię się przy nich bawić.
Apollo to spokojne zakończenie albumu, już nie bigroomowe, ale jakże genialne. 9-minutowa podróż w kosmos

Track również nie spotkał się z wieloma pozytywnymi ocenami, ale ode mnie ma jak najbardziej pozytywną

Wystarczy zamknąć oczy i wyobrazić sobie podróż w kosmos - odlot gwarantowany. Taki właśnie jest w tym tracku klimat. Extra.
Summa summarum,
Thoughts Become Things II to udana kontynuacja pierwszej części. Wydaje mi się, że nawet przewyższa pierwszą część. Może przez to, że osobiście preferuję donośne dźwięki. Album zdecydowanie polecam tym, którzy lubią bigroomowe produkcje z niektórymi spokojniejszymi
Oceny:
Gypsy Room
10/10Red Star
10/10Sleepwalkers
7,5/10I'm Where It Went Wrong
6,5/10Sinners
10/10Terrace 5 a.m.
8/10Katowice
10/10Tears
7,5/10Suggestion No. 5
10/10In a Green Valley
8/10Miami
10/10Cape Town
5/10Saints
10/10Apollo
10/10Średnia ocena:
8,75/10Moja ocena albumu:
9/10Ew. sorry za błędy.