Przesłuchałem cały album

(powiedzmy, że przysłała mi go Armada).
I wygląda to moim zdaniem tak:
01. Desiderium 207 (feat. Susana) 7/10
Jednak dobry utwór na otwarcie albumu, znakomicie połączony z Mirage.
02. Mirage 6,5/10
Nie jest tak źle, jak na początku myślałem. Strasznie irytuje mnie ta metalowa wstawka w breaku i brakuje energii w momencie kulminacyjnym.
03. This Light Between Us (feat. Christian Burns) 6/10
Dobry wokal, Cristian Burns potrafi śpiewać, ale nie został wykorzystany jego potencjał. Zbyt często się powtarza ten sam motyw, brakuje wyrazistej melodii.
04. Not Giving Up On Love (vs. Sophie Ellis-Bextor) 9/10
Im więcej tego słucham, tym bardziej mi się podoba. Świetny wokal i genialny, lekki, odprężający klimat.
05. I Dont Own You 7/10
Jak już wcześniej pisałem, takich utworów jest sporo, choć ten jest całkiem dobry.
06. Full Focus 2/10
N/C
07. Take A Moment (feat. Winter Kills) 7,5/10
Niezły, lekki progressive. Dobry, choć nieco monotonny wokal i ciekawa melodia po breaku.
08. Feels So Good (feat. Nadia Ali) 1/10
Brzmi jak utwór z albumu Britney Spears... masakrycznie ogromny FAIL
09. Virtual Friend (feat. Sophie) 10/10
Genialny wokal, którego można słuchać bez końca, bez słodzenia i wazeliny. Świetne jako intro i jako utwór do klubu. Niesamowicie spodobały mi się klimat, bassline i gitarowe tło tego utworu. GENIALNE
10. Drowning (feat. Laura V) 2/10
Eska eska jazda jazda. Dno i 3 metry mułu.
11. Down To Love (feat. Ana Criado) 9,5/10
Świetny utwór, wszystko jest w nim tak, jak powinno być.
12. Coming Home 9/10
Uplift od Armina... nareszcie

bardzo dobra nuta, podnosząca na duchu.
13. These Silent Hearts (feat. BT) 3/10
Do bani, jak już napisałem wcześniej
14. Orbion 6/10
Trochę bardziej mi się spodobało, ale widziałbym to w cięższym klimacie, coś a'la Jonas Stenberg/W&W/Phynn.
15. Minack (vs. Ferry Corsten) 4/10
Nuda, nuda, nuda.
16. Youtopia (feat. Adam Young) 3/10
Nie podoba mi się, wolę już solowe piosenki tego wokalisty.
Ogólnie album jak widać słabiutki, brakuje w nim energii, pomysłów (kilka bardzo podobnych tracków w stylu Gaia) i finezji, którą Armin dokładał do swoich produkcji 4, czy 5 lat temu. Mimo postępującej techniki, jego utwory są coraz mniej rozbudowane, nie mają tego klimatu, co kiedyś i są coraz bardziej robione na siłę, jakby pod dyktando Armady, a właściwie portfela Armina.
Myślałem, że tym albumem Armin, tak jak zapowiedział, powróci do korzeni... wrócił ale chyba jeszcze przed rok 98, bo utwory takie jak Full Focus, Feels So Good, czy Minack nie powinny w ogóle istnieć. Zawsze będę szanował Armina za to, co znalazło się na trackliście albumu 10 years, ale Mirage to niestety kolejny jego fail i to już mówię szczerze, nie z "mody na jechanie po autorze ASOT". Imagine było na podobnym poziomie...kilka niezłych utworów, a reszta do bani.
4/10