Pomógł: 4 razy Wiek: 21 Dołączył 1088 dni temu Posty: 87 Skąd: Wrocław
Wysłany: 08-06-2011, 18:30
Również się niestety zawiodłem na Above & Beyond. Ich dwa single: "Sun & Moon" i "Thing Called Love", pozytywnie mnie nakręcały do tego krążka, a tu taka klapa. ;/ Nastawiałem się na coś lepszego. Jedynie co mi się podoba to te dwa poprzednie co wymieniłem i jeszcze Prelude i Sun in Your Eyes. Poza tym może jeszcze być " Every Little Beat". Z reszty... usunąć vocal i byłoby super. A tak to vocal Zoe mnie drażni niesamowicie! ;/
Pomógł: 1 raz Wiek: 20 Dołączył 1056 dni temu Posty: 338 Skąd: Zduńska Wola/Poznań
Wysłany: 11-06-2011, 14:13
Na album ten czekaliśmy wszyscy (tak sądze) , oczekiwanie po genialnym i ponadczasowym Tri State były z mojej strony wielkie jednak w pewnym momencie zauważylem że panowie z A&B troszkę zmieniają styl i to w audycjach i to w produkcjach, więc ich nowy twór który dzięki świetnej kampani promującej był promowany na niewiadomo jakie dzieło nie zaskoczył mnie poziomem. A jaki jest ten poziom może od początku. Filmic intro albumu troszkę zamulające ( w sumie takie powinno być intro ale tu się nic nie dzieje prawie...) ale jest niesamowicie klimatyczne i romantyczne z tym niesamowitym "touchem" A&B i magicznymi cymbałkami. Następnie piewszy kawałek wokalny, Alchemy z wokalem Zoe Johnston któej głos osobiście bardzo lubię kawałek bardzo mi się podoba , melodia może mało rozbudowana ale chwytliwa i mnie jako miłośnika jej barwy głosu refren też chwyta. Jak na początek albumu nieźle w szczególności że po tym mamy do czynienia z doskonale wszystkim znanym i obecnym w większości setów znanych dj-ów Sun & Moon do którego przekonałem się dopiero po jakimś czasie ale jednak sie przekonałem. Niesamowity motyw po breaku niszczy, ale jest to tylko track dobry nic więcej. Następnie mamy do czynienia z You Got To Go , które początkowo zachęca fajnym basslinem ale niestety poźniej już jest coraz gorzej, tekst banalny jak i równiż zaśpiewany w dziwny sposób... słabizna. Ale jak się okazuję na tym albumie może być jeszcze coś gorszego czyli Black Room Boy o którym nie będe sie rozpisywał bo nie ma w tym numerze absolutnie nic co by zasługowało na pochwałę... za to wokal jak i sam pomysł straszny. Słabizna jednak jest kontynuowana Giving It Out to kawałek idealnie pasujący do mojej "ulubionej" stacji radiowej w polsce której nazwy nie będe wymieniał bo ją wszyscy znają i większość podziela moje uwielbienie. Kawałek banalny , niesamowicie nudny , szkoda gadać (pisać w tym wypadku ;-) ). On My Way to Heaven no tu już jest jest lepiej melodia piękna , vokal Richarda świetny i choć tekst banalny chwyta ale własnie tego wokalu jest tu trochę za dużo ,"Rysiu" wyje i wyje ... Brakuję również czegoś na wykończeniu tego kawałka bo mógł być wielki a jest tylko dobry. Prelude , świetny bassline melodia wszystko ale tylko do połowy... niestety poźniej zamiast eksplodować , wchodzą te vokalne "afrykańskie" sample i track nie zyskuje w ogóle polotu w momencie w którym powinien. Sam pomysł fajny ale nie pasuje mi do koncepcji albumu. Kawałek bardzo średni. Dochodzimy do absolutnie najlepszego kawałka na albumie Sun In Your Eyes jest prześliczny , przegenialny w swojej prostocie i wykonaniu, kawałek klimatem urywa 4 litery. Do tego te sample wokalne i ten cały build up , jeszcze to wykończenie tym pianinem.... CUDO. Później wchodzimy w trochę plażowy klimat Love Is Not Enough mi osobiście przypadł do gustu. Piękne partie smyczkowe i vokal Zoe który albo się lubi albo nie mi tak ale niestety to ostatni track z jej udziałem który mi się podoba na tym albumie. Przy tym utworze iść na plaże rozmażyć się i delektować słońcem i dźwiekiem fal. Ale znowu track tylko dobry i mało rozbudowany. Every Little Beat totalnie mi się nie podoba, vokal od niechcenia melodia kiepska, bassline nie ciekawy , brakuje energii , słabe to to.... Sweetest Heart Zoe tu zdecydowanie za bardzo wyjjeeee, melodia fajna ale chyba nic więcej i znowu słabizna. Thing Called Love mój osobisty numer 2 na albumie pierwszy track jaki został zaprezentowany z albumu bodajże podczas Trance Energy. Piękna melodia zgrany z nią vokal, cudny break i klimat starych produkcji A&B, dla mnie miód. Pisałem że Zoe wyje tu mamy tego kulminacje czyli Only A Few Things.... nudno nudno nudno... choć sama końcówka kawałka gdy zostaje już sam nie wyjący wokal piękna , ale tylko ona. Eternal jak na outro sprawdza się nieźle jest dramatyczne ale nie poruszające a takie powinno być outro , tu tego nie ma. Kawałek średni. Dzięki temu że przeczuwałem że z dużej chmury lekko pokropi nie zawiodłem się aż tak jak myślałem bo koniec końców czuć że to Above & Beyond wszystkie utwory ( no może prawie ) tworzą spójną całość przy ktorej fajnie się zasypia... ale tylko zasypia bo poza pojedyńczymi utworami jest źle. Ocena 2/5. Jestem ciekaw remixów bo one na pewno powstaną do wszystkich kawałków.
_________________ All-time favourite: Airbase - Escape LAST.FM: http://www.lastfm.pl/user/PeterwhitePL "Wielu komercyjnych DJ'ów rażąco gra dzisiaj muzykę pop. Są oni w niemożliwej sytuacji, chcą zostać wielkimi i bogatymi gwiazdami a przy tym zostać wiarygodni. W czasach kiedy Trance był wiarygodnym gatunkiem, starali się identyfikować z tą muzyką aby wyglądać 'cool' w oczach innych. Od tamtego czasu Trance stracił na wartości a następna generacja klubowiczów myśli teraz, że Euro Pop to Trance. Tak samo dzieje się obecnie w muzyce House." John '00' Fleming
Pomogła: 12 razy Wiek: 25 Dołączyła 625 dni temu Posty: 3643 Skąd: Kraków
Wysłany: 11-06-2011, 14:37
Ja się podpiszę pod zdaniem większości osób, które się do tej pory wypowiedziały. Ten album zupełnie nie dla mnie, bo tak naprawdę nie ma w nim ani jednej produkcji, którą bym się zachwyciła. Już jak zobaczyłam TL i wszędzie Zoe Johnston, Richard Bedford, Richard Bedford, Zoe Johnston... całkowicie straciłam nadzieję, że wyjdzie coś dobrego. Najlepszy utwór to Sun & Moon (i jednocześnie chyba jedyny, o którym mogę powiedzieć że mi się spodobał). Co do reszty materiału nawet przyzwoicie prezentują się Prelude oraz Sun In Your Eyes. Cała reszta w mój gust akurat nie trafiła, tym bardziej że za wokalami nie przepadam, a już wokal Zoe zupełnie mi nie leży. Ocena ode mnie 3/10.
Pomógł: 16 razy Wiek: 18 Dołączył 682 dni temu Posty: 3056 Skąd: Zdroje
Wysłany: 11-06-2011, 16:39
To ja też napisze o tym albumie, ten album to jest jakieś dla mnie nieporozumienie, jedynie to te 2 utwory mi się podobają Sun & Moon i Thing Called Love a reszta to same "padła" dla mnie. W ogóle nie podszedł pod mój gust. Ocena końcowa : 4/10 za te 2 dobre utwory Więcej nie będę się produkował...
_________________ A State Of Trance 483 Najlepszy ASOT od 2010 roku
Pomógł: 20 razy Wiek: 24 Dołączył 1055 dni temu Posty: 1380 Skąd: Poznań
Wysłany: 12-06-2011, 22:40
Przyszedł czas na moje kilka słów. Otóż oczekiwania były trochę zbyt wygórowane i to zaważyło na ogólne postrzeganie tego materiału. Mnie osobiście ten album w całości zadowolił. Nie spodziewałem się po nich czegoś innowacyjnego, a kawał solidnej roboty, który zresztą wykonali. Album w niczym nie ustępuje od tego z 2006 roku a nawet od tego z 2008 roku. Tak, to oni wyprodukowali przecież wielki album "Sirens Of The Sea". Chyba sporo osób o tym zapomniało. Wracając do Group Therapy to kawałki są przepełnione klimatem, wokale są jakościowe i przetestowane (nie mówcie że Zoe nie umie śpiewać bo to jest całkowitą bzdurą - zobaczcie "Good For Me" z Tri-State tam Zoe też nie umie śpiewać?), nie ryzykowali zatrudnienia nowych wokalistów (typu Audrey Gallagher czy Laura V), woleli pozostać przy tych pewnikach, którzy ich rozumieją i w pewnym sensie przekażą to co oni nam chcą przekazać. Album jest pełen genialnych momentów, nie ma tam ani grama wpływu electro. Śliczne pady, genialne pianina, melodie które nie powtarzają się, w każdym kawałku jest inna, niosąca ze sobą inne przesłanie. Każdy sampel i dźwięk jest starannie dobrany, to naprawdę kawał świetnej roboty, album o wysokiej jakości dźwięków, prawdziwa uczta dla uszy. Bzdurą jest że zwolnili, każdy ich album jest taki. Tri-State, Sirens Of The Sea, są takie same jak Group Therapy. To club miksy kawałków z tych albumów robiły furorę i tak bardzo zapadły nam w pamięci że chcielibyśmy żeby cały czas takie wydawali. Ale bądźmy spokojni przyjdzie więcej remiksów Group Therapy to i zobaczymy ich w najlepszej postaci. Dla mnie ten album to naprawdę album roku. Każdy utwór ma swoje przesłanie, którym chcą coś nam przekazać. Nie można czegoś nazwać crapem tylko dlatego że spodziewaliście się albumu o prędkości 138bpm. Oni nie zwolnili nigdy, zawsze mieli szybsze i wolniejsze utwory. Czas otworzyć oczy i się otrząsnąć bo czasy które były nie wrócą. Zdejmijcie klapki 138bpm z uszów bo wiele, naprawdę wiele pięknych rzeczy was ominie.
Pomógł: 12 razy Wiek: 22 Dołączył 1087 dni temu Posty: 776 Skąd: Kartuzy
Wysłany: 13-06-2011, 16:12
O... jedyny forumowicz, któremu się ten album podoba... albo udajesz, że Ci się podoba, żeby nie wyjść na narwańca, bo wychwalałeś to wydawnictwo jeszcze przed premierą w każdym razie odnosząc się do twoich słów... Moje oczekiwania były bardzo wygórowane - pomijam IMO fatalny album Oceanlab, bo to był album wokalno danceowy i taki miał być od początku. Tri State jest dla mnie jednym z najlepszych albumów w historii (gdzieś pomiędzy dwoma pierwszymi albumami Sunlounger, albumem Aurosonic, Activy, dwoma krążkami Leona i genialnym Perfect World od DT8). Dodatkowo, jak wszyscy dobrze wiemy, A&B są twórcami tak legendarnych kawałków, jak No One On Earth, Sirens Of The Sea, Air For Life, Stealing Time, Can't Sleep, Alone Tonight, Oceanic itd. oraz kilku genialnych remixów, m.in. Club Mixy ich własnego projektu Oceanlab, przeróbki Sand In My Shoes, Never Gone, Sound Of Goodbye etc. Jaki z tego wniosek ? Potrafią ! Więc oczekiwałem, że wykorzystają te umiejętności i znów stworzą coś, co powali na kolana. Taka jest kolej rzeczy - od najlepszych oczekuje się najlepszego. Od Małysza oczekiwało się wygranych konkursów - od A&B, dobrego albumu. Dla mnie to, co wyprodukowali to żenada. Nie wiem, gdzie Ty w tym widzisz przekaz, opowiedzianą historię, w których momentach czujesz ten niesamowity klimat ? W dennych tekstach o miłości w stylu bejbe bejbe, czy w utworach bez melodii ? A może w piosence o chłopaku z czarnego pokoju ? I... nie oczekiwałem albumu na poziomie 138 bpm, bo znam ich produkcje i wiem w jakim klimacie zwykli tworzyć, więc ostatnie zdanie twojej wypowiedzi to brednie. Podsumowując: nie kumam co Cię tak zachwyca, że nazywasz to cos albumem roku To już Tesco wyprodukował lepszy album
Pomógł: 1 raz Wiek: 30 Dołączył 677 dni temu Posty: 3227 Skąd: Głogów
Wysłany: 14-06-2011, 08:07
Album zupełnie nie pod mój gust W sumie to moją uwagę przykuwają tylko znane już i ograne Sun & Moon i Thing Called Love oraz Prelude, z którego można było wyciągnąć więcej Reszta zupełnie nie dla mnie Zbyt wiele kawałków z wokalem, a instrumentalne nie urzekają melodią Może faktycznie remixy uratują to wydawnictwo, ale DJ'i czeka nie lada zadanie
Wiek: 29 Dołączył 382 dni temu Posty: 17 Skąd: Warszawa
Wysłany: 14-06-2011, 14:52
B0BS0N napisał/a:
O... jedyny forumowicz, któremu się ten album podoba... albo udajesz, że Ci się podoba, żeby nie wyjść na narwańca, bo wychwalałeś to wydawnictwo jeszcze przed premierą w każdym razie odnosząc się do twoich słów... Moje oczekiwania były bardzo wygórowane - pomijam IMO fatalny album Oceanlab, bo to był album wokalno danceowy i taki miał być od początku. Tri State jest dla mnie jednym z najlepszych albumów w historii (gdzieś pomiędzy dwoma pierwszymi albumami Sunlounger, albumem Aurosonic, Activy, dwoma krążkami Leona i genialnym Perfect World od DT8). Dodatkowo, jak wszyscy dobrze wiemy, A&B są twórcami tak legendarnych kawałków, jak No One On Earth, Sirens Of The Sea, Air For Life, Stealing Time, Can't Sleep, Alone Tonight, Oceanic itd. oraz kilku genialnych remixów, m.in. Club Mixy ich własnego projektu Oceanlab, przeróbki Sand In My Shoes, Never Gone, Sound Of Goodbye etc. Jaki z tego wniosek ? Potrafią ! Więc oczekiwałem, że wykorzystają te umiejętności i znów stworzą coś, co powali na kolana. Taka jest kolej rzeczy - od najlepszych oczekuje się najlepszego. Od Małysza oczekiwało się wygranych konkursów - od A&B, dobrego albumu. Dla mnie to, co wyprodukowali to żenada. Nie wiem, gdzie Ty w tym widzisz przekaz, opowiedzianą historię, w których momentach czujesz ten niesamowity klimat ? W dennych tekstach o miłości w stylu bejbe bejbe, czy w utworach bez melodii ? A może w piosence o chłopaku z czarnego pokoju ? I... nie oczekiwałem albumu na poziomie 138 bpm, bo znam ich produkcje i wiem w jakim klimacie zwykli tworzyć, więc ostatnie zdanie twojej wypowiedzi to brednie. Podsumowując: nie kumam co Cię tak zachwyca, że nazywasz to cos albumem roku To już Tesco wyprodukował lepszy album
Kolego, nie najeżdżaj na innych, skoro Tobie się ten album nie podoba. Jest to zwyczajnie nieeleganckie. To po pierwsze. Po drugie Twoje słowa świadczą o troszkę małej wiedzy na temat muzyki. Jeżeli szukałeś w "Group Therapy" nowego "Tri-State 2" to niestety obrałeś zły kierunek. Muzyka tak ewoluowała że to co było 5 lat temu już nie wróci i musisz to zrozumieć. Po trzecie panowie są już o 5 lat starsi i o 5 lat popularniejsi. Nie mogą stać w miejscu i robić naokrągło tego samego. Poszli moim zdaniem do przodu i zrobili coś co może posłuchać każdy a nie tylko wielbiciel Trance. Po prostu. Jako Above & Beyond będą tworzyć już taką muzykę chyba że stworzą coś na wzór Gaii Van Buurena czy Dakoty Schulza. Moim osobistym zdaniem, nie wydawcy ale słuchacza "Group Therapy" jest najlepszym albumem jaki się ukazał w ostatnich latach. Fani Trance go opluwają ale ludziom którzy pierwszy raz słyszą o Above & Beyond bardzo się podoba, a to o czyms świadczy.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum