W związku z głosami o przeniesienie recki albumu z Asota#473 na podstawie którego oceniałem utwory (wersje extended) przenoszę post tutaj, Musiałem uzupełnić recenzję o cztery tytuły które nie znalazły się w tamtym secie. Desiderium, Feels so Good, Youtopia, Full Focus. Ocenione na podstawie wersji albumowej z Youtube'a.
Lecimy
Mirage - zacząć muszę mało fajnie ale o tytułowym / sztandarowym chciałbym napisać tylko tyle że może byc 6/10
Drowning - żenada 2/10 beznadziejne polaczenie nijakiej muzyki (zalatuje mi tutaj Guettą na kilometr) i wokalu z "pupci"
Down to love - 6/10 ciekawa muzyka (coś mi to przypomia), wokalu równie dobrze mogłoby nie być, nie odzczułbym różnicy
Love too hard [Bonus track] - jak na nowo kształtujący się gatunek popo trance- mogłoby być. Nie znalazłem w tym tego głębokiego przesłania który niesie ten utwór, ale jak będę go słyszał po raz następny, natychmiast na pewno go nie przewinę na coś innego 6/10
Take a moment - muzyka i wokal przypadły mi do gustu, nie ma w tym za dużo filozoficznego tekstu o niczym, w związku z czym całkiem przyjemnie mi się tego słucha. 8/10
I don't own you - od czasów "save me" wszystkie "jęczone" (ten rodzaj śpiewu przypomina mi jęczenie) piosenki mi nie podchodzą, nie inaczej z tym jękadłem. Jakby tego dziwnego wokalu nie było, wystawiłbym jakieś 6/10, a tak jakieś 4/10 niech ma.
This light between us - podobnie jak z utworem pt "love too hard", nie znalazłem w tym głębszego przesłania dla siebie. 5/10
Orbion - nie ukrywam, że pierwszy raz słuchając Orbiona zbyt dużej uwagi na nim nie skupiłem, ale raz, drugi i trzeci odsłuchując przypadł mi (całkiem mocno) do gustu. Dla mnie taki pseudo następca Tuvana. Bez wahania 9/10. (w stosunku do innych utworów z albumu 10/10, 9/10 ze względu na pewien niedosyt do ideału

)
Breath in deep [bonus track] - prawdę powiedziawszy brak mi zdania na temat tego kawałka, "roboczo" mu przyznam neutralne 5/10, jak wyrobię sobie o nim zdanie to dam znać
I surrender [Bonus track] - przyjemnie mi się tego słucha, dzięki nie przesadzonej ilości wokalu mogę z czystmy sumieniem wystawić 7/10
Not giving up of love - swoisty następca in and out of love, zapewne będzie miał aspiracje do utworu #1 w top20 w głosach od radiosłuchaczy eski i innych stacji. Radiowa wersja podoba mi się, extended z asota 473 już nie bardzo. Radio 7/10, asotowy remix AvB 5/10
Virtual friend - ocenić mogę (co czynię) podobnie prawie jak I surrender, 6/10. Niczym za szczególnym mnie nie urzekł ten utwór. Muzycznie może być, wokalnie mi nie podchodzi.
Miniack - nie potrafię się w nim odnaleźć. Linia melodyjna taka pusta, bez głębszego przesłania, monotonna, ale na plus niech ma nieco zmienne tempo utworu, potrafi troszkę zainteresować. 6/10
These silent hearts - ciekawe brzmienie męskiego wokalu, całkiem pozytywne odczucia co do tego utworu. Fajny breakdown (chciałbym to usłyszeć bez wokalu w breaku) 7/10
Coming home - świetny żywy utwór, pełen energii. W sam raz jako przerywnik do rozruszania się po zleksza zamulających wokalach. 9/10
Take me where I wanna go [Bonus track] - podobający mi się uplift. Mniej żywy od tracka powyższego, ale ma moc. 8/10
Feels so good - lubię słuchać Nadii, jej styl że dużo tekstu w utworze, muzyka wydaje się być na drugim planie, układana typowo pod już istniejący wokal (a może tak sie robi? nie znam się

) przez co wydaje się być nudna. Czekam na remiksy utworu bo myślę że coś lepszego z tego się da wykrzesać.Nie odstrasza więc mocne 7/10.
Desiderium - chciałbym usłyszeć ten utwór w nieco dłuższej wersji. Podoba mi się takie intro do albumu. Uważam że trochę potencjał utworu został zmarnowany; w momencie gdy powinien z pełną mocą się rozkręcić - kończy się

Ale solidne 7/10
Youtopia - pierwsze skojarzenie tej piosenki (pod względem wokalu) to że to kopia utworu z filmu pt "american pie" (matt nathanson - laid). Dla mnie nie ma tej mocy by porwać do wzmożonych ruchów. Ale mnie nie razi tandetą więc niech ma te ~6,4/10
Full focus - utwór będący spuścizną po Orbionie i Coming Home, Oceniam go nieco gorzej jak dwa powyższe, ale wystawię ocenę jak Coming home czyli 8/10
Żywiołowy, energiczny kawałek.
Ocena albumu z czystej matematyki wychodzi na jakieś
6,4/10Analiza oceny: coś w tym albumie jest fajnego, ale też niestety dużo brakuje do zajebistości. Na pewno znajdą się osoby które będą wychwalać ten album, ale nie ja. Recenzja powstała na podstawie Asota 473 i wersji extended każdego utworu.
Panie Armin jest dobrze, nie ma źle, pracujemy by podnosić poprzeczkę
Pozdrawiam tych którzy mają te same lub inne zdanie na temat wyżej wymienionych utworów.